Świniopas

Historię Świniopasa znają wszyscy albo prawie wszyscy.

Był raz sobie Książę od słowika i róży. Ubogi, ale w gruncie rzeczy dobry chłopak, z fantazją i polotem. Nie wiadomo czy pewny siebie czy raczej naiwny, oświadczył się Księżniczce obsypując ją kwiatami. Dał jej wszystko co miał najcenniejsze, ale ona nim wzgardziła.

Przyszedł niebawem do pałacu wieśniak i poprosił o pracę. Kazano mu pasać świnie.
Świniopas naprawdę był księciem, ale Księżniczka o tym nie wiedziała. Tak się jednak złożyło, że Świniopas miał złote ręce, które potrafiły wyczarować piękne przedmioty. Omotał nimi Księżniczkę, buziaki szły setkami. Ojciec ich nakrył, wydziedziczył Księżniczkę i wywalił z dworu obydwoje.
Księżniczka pożałowała, że nie wyszła była za Księcia od słowika i róży, bo nie rozumiała, że na wszystkie rzeczy jest odpowiedni czas. On też nie rozumiał. Kiedy postanowił utrzeć jej nosa? Czy wtedy kiedy mu odmówiła ręki czy później? Po co te przebieranki? Chciał ją pozyskać czy od początku chciał udowodnić jej że jest głupią zołzą, którą potrafi zmanipulować jeśli naprawdę się postara? Kara dla próżności jest dość oczywistym przesłaniem, ale myślę często o tym, co stało się z czystym uczuciem Księcia-Świniopasa i jak długo pozwolił jej tam stać i moknąć na tym deszczu.